BIZNES Transport

Lukoil musi przeprosić polską spółkę BZA S.A., ale to nie koniec sporu

Sąd nakazał Lukoilowi przeproszenie spółki BZA za naruszenie jej dóbr osobistych. BZA wycenia straty na około 1 mln zł i deklaruje, że strony sporu muszą wrócić na salę

Data publikacji: 2017-03-30
Oryginalny tytuł wiadomości prasowej: Lukoil musi przeprosić polską spółkę BZA S.A., ale to nie koniec sporu
Kategoria: Transport, BIZNES

Sąd nakazał Lukoilowi przeproszenie spółki BZA za naruszenie jej dóbr osobistych. BZA wycenia straty na około 1 mln zł i deklaruje, że strony sporu muszą wrócić na salę sądową.

Lukoil musi przeprosić polską spółkę BZA S.A., ale to nie koniec sporu Transport, BIZNES - Sąd nakazał Lukoilowi przeproszenie spółki BZA za naruszenie jej dóbr osobistych. BZA wycenia straty na około 1 mln zł i deklaruje, że strony sporu muszą wrócić na salę sądową.

Po pięcioletnim sporze Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał w mocy wyrok zobowiązujący operatora stacji Lukoil do oficjalnego przeproszenia spółki BZA za bezprawne naruszenie jej dóbr osobistych. W trakcie kampanii realizowanej w 2012 roku Lukoil pośrednio namawiał klientów do szybkiej rezygnacji ze współpracy z BZA i przejścia do ich własnego systemu flotowego.

Sprawa swój początek ma w 2012 roku. Spółka BZA była jedynym operatorem kart flotowych do bezgotówkowego tankowania na stacjach Lukoil i z sukcesem powiększała bazę klientów. Wtedy polski oddział koncernu Lukoil zadecydował o uruchomieniu własnego systemu flotowego. Bez zapowiedzi wypowiedział kontrahentowi umowę o współpracy, a agresywnymi metodami próbował podważyć wiarygodność i dobrą opinię BZA. Jednocześnie werbował klientów już bezpośrednio do swojego nowego sytemu flotowego.  

BZA nie pozostawiło sprawy bez reakcji i w listopadzie 2012 r. skierowało do sądu pozew o naruszenie dobrego imienia. Sąd najpierw pierwszej, a potem drugiej instancji potwierdził, że Lukoil Polska – obecnie działający pod nazwą Amic Polska Sp. z o.o. – używał bez pozwolenia i wbrew licznym i oficjalnym protestom nazwy swojego dotychczasowego partnera biznesowego, BZA S.A. Lukoil robił to w sposób, który niszczył budowaną latami wiarygodność spółki. 

Agresywna perswazja

Jak Lukoil przekonywał klientów do rezygnacji z oferty BZA? Na przykład dystrybuując ulotki, gdzie na tle przekreślonej karty flotowej pojawiła się informacja, że lada chwila przestanie być ona honorowana. Wygląd karty został tak zmanipulowany, aby zniechęcić klientów do korzystania z oferty partnera i wywołać w nich niepokój. Logo BZA umieszczono pod lupą, przekreślone i sugerujące, że już lada dzień ich karta będzie nieaktywna. Podobne materiały widniały przez kilka miesięcy na dystrybutorach, witrynach, plakatach, a nawet… rewersie paragonów, które otrzymywali wszyscy klienci. 

Wątpliwości, co do intencji Lukoila nie mieli biegli powołani przez sąd: – Należy jednoznacznie stwierdzić, że wywołane skojarzenia obniżają wiarygodność BZA, jako dostawcy usług karty flotowej oraz jako partnera na rynku – napisał w opinii prof. Adam Grzegorczyk, ekspert w zakresie reklamy i praw autorskich. W dalszej części biegły nie pozostawia złudzeń, co do zamiarów koncernu. Prof. Grzegorczyk ocenił, że kampania podważała wiarygodność spółki oraz skutkowała trwałym osłabieniem zaufania klientów. 

Opinia kolejnego biegłego, jest równie jednoznaczna. – Z punktu widzenia zasad etyki reklamy i komunikacji działanie pozwanego w stosunku do powoda było nieetyczne i nieuczciwe – podkreślił Przemysław Lis-Markiewicz. Biegły przewinienia Lukoila wypunktował na 36 stronach swojej opinii. 

Według prezesa BZA, Jacka Kotowskiego ta nieczysta kampania miała na celu szybkie przejęcie klientów spółki, która przez lata współpracując z Lukoilem zbudowała dochodowy model biznesowy. – Nigdy nie dowiedzieliśmy się oficjalnie, dlaczego po ponad pięciu latach współpracy staliśmy się przedmiotem takiego ataku. Podejrzewam, że ktoś policzył ile mogą zarobić bezpośrednio i postanowił przejąć ten kawałek biznesu.

Przeprosiny, których nie było

W efekcie przegranej batalii sądowej Lukoil z początkiem lutego wprowadził na stacje informacje, w których przeprasza BZA za naruszenie dóbr osobistych. Podobnie jak materiały naruszające dobre imię kontrahenta, miały być one być widoczne przez 60 dni na dystrybutorach, wejściach, przy kasach i na stronie internetowej. To by zakończyło proces o ochronę dóbr osobistych. Jednak już po dwóch tygodniach przedstawiciele BZA uznali, że wyrok nie jest realizowany zgodnie z postanowieniem sądu. – Przede wszystkim przeprosiny powinny być umieszczone w widoczny sposób na głównej stronie internetowej www.lukoil.pl. Koncern ukrył je jednak między migającymi reklamami hot-dogów, kawy itp. Dołożył też kilka ruchomych zakładek, dzięki czemu można na nie w ogóle nie trafić – mówi Kotowski.

– Nasi pracownicy odwiedzają też stacje i dokumentują wykonanie wyroku, a raczej brak jego wykonania. O ile w okolicach Warszawy przeprosiny są widoczne, to na stacjach w innych częściach kraju ciężko było na nie trafić – mówi Kotowski. – Chcieliśmy również z Lukoilem doprowadzić do ugody, ale po drugiej stronie poza deklaracjami bez pokrycia nie widzę absolutnie żadnej rzeczywistej chęci do naprawienia wyrządzonej krzywdy.

Kwestia zasad

Wobec braku szczerej woli do zadośćuczynienia operator systemu flotowego deklaruje, że strony sporu muszą wrócić na salę sądową. – Ochrona dóbr osobistych to dopiero pierwszy krok w na naszej drodze do zamknięcia tej sprawy. Kolejne procesy o odszkodowania finansowe powinny w tym roku również znaleźć swoje rozstrzygnięcie – mówi Jacek Kotowski

Straty powstałe po nagłym zakończeniu współpracy z Lukoilem oraz w wyniku kampanii prowadzonej w 2012 roku szefostwo BZA wycenia na ponad milion złotych. – Ponad dwa lata zajęło nam przywrócenie spółki do zdrowej kondycji. Rozwinęliśmy biznes w nowych obszarach, ale tamtą sprawę chcemy rozliczyć do końca, to kwestia zasad – podsumowuje Kotowski

źródło: Biuro Prasowe
Załączniki:
Lukoil musi przeprosić polską spółkę BZA S.A., ale to nie koniec sporu Transport, BIZNES - Sąd nakazał Lukoilowi przeproszenie spółki BZA za naruszenie jej dóbr osobistych. BZA wycenia straty na około 1 mln zł i deklaruje, że strony sporu muszą wrócić na salę sądową.
Hashtagi: #Transport #BIZNES

Artykuly o tym samym temacie, podobne tematy